Blog

Gokyo Ri i Rendźo La, czyli trzy razy 5000m w Khumbu pod Everestem

Dodane przez Radek - pt., 08/12/2017 - 15:51
W ostatni weekend wróciłem z Nepalu, gdzie prowadziłem trekking w Rejonie Everestu. Tym razem nie była to wędrówka głównym szlakiem w okolice Bazy EBC i na szczyt Kala Pattar, a nowa propozycja mojego autorstwa. Cieszę się, że zebrali się chętni na ten wyjazd i że udało się ten pomysł zrealizować – wyjazd dowodzi, że założenia, które przyjąłem przy jego przygotowaniu, są słuszne.

Dlaczego Langtang?

Dodane przez Radek - pt., 08/09/2017 - 08:47
Od dawna chciałem jechać do Langtangu. Pewnie m.in. dlatego, że to jeden z tych rejonów Himalajów Nepalu, w którym nie leży żaden z ośmiotysięczników. To zdawało się obiecywać nieco mniej turystów, a zatem spokojniejsze obcowanie z dziką przyrodą i szansę na bliższe spotkania z lokalną ludnością. Miałem jechać na przełomie kwietnia i maja 2015 – między trekiem, który prowadziłem w Rejonie Everestu, a wędrówką, którą miałem zaplanowaną na późniejszą wiosnę, w Ladakhu. Trzęsienie ziemi 25 kwietnia, które przeżyłem w Katmandu, pokrzyżowało te plany.

Transport na himalajskich szlakach trekkingowych czyli trochę o nepalskich tragarzach

Dodane przez Radek - sob., 10/12/2016 - 11:57
Pamiętam pewnego tragarza, którego spotkałem podczas mojego pierwszego treku w Himalajach, w 2000 roku. Niósł elementy słupa – prawdopodobnie do budowy linii energetycznej. Metalowe, zapewne bardzo ciężkie rury o średnicy pewnie z 10 cm, długie na około 1,5 m. Dźwigał 3 albo 4. Były ułożone poziomo w bambusowej konstrukcji na plecach. Większość ciężaru całego ładunku spoczywała na czole mężczyzny, przenoszona tam za pośrednictwem sznurków i paska z polipropylenu. Mijałem go na stromym podejściu, na wąskiej, nieco błotnistej ścieżce, w lesie. Pamiętam, że na nogach miał klapki, jak większość tragarzy. Szedł bokiem – inaczej zawadzałby rurami o drzewa.

Sprzęt na trekkingu w Himalajach – zasilanie GPS-a z powerbanku

Dodane przez Radek - wt., 06/12/2016 - 22:26
Podczas trekkingów używam GPS-a firmy Garmin model eTrex Vista HCx'. Służy mi przede wszystkim do zapisywania tracków (śladów / ścieżek) i waypointów (punktów orientacyjnych na trasie), jest więc cały czas włączone podczas marszu – zwykle około 8h dziennie. Urządzenie zasilane jest dwiema bateriami typu AA. Może działać zasilane przez kabel USB (ma gniazdo USB Mini-B) i wówczas może działać bez baterii. Przy moim wykorzystaniu komplet 2 baterii starcza mniej więcej na 2 dni użycia, co na długich trekkingach w obszarach o ograniczonym dostępie do sklepów, a więc między innymi na wielu trekkingach w Himalajach, stanowi spory problem. Zwykle baterii paluszków nie da się kupić, a nawet jeśli, to są to często baterie kiepskiej jakości, na których GPS działa jeszcze krócej. Trzeba dźwigać więc spory ich zapas. Zużyte też często dźwigam, bo nie mam sumienia wyrzucać ich w miejscach, gdzie nie sposobów na ich właściwą utylizację nie mówiąc o recyklingu.

Zgubiona latarka i złamany ząb

Dodane przez Radek - pt., 30/09/2016 - 23:27
– Tak przyszedłeś, czy coś się stało? – spytała Magda, pani doktor stomatologii. Znamy się od kilkunastu lat, od mojej pierwszej, długiej podróży do Azji, kiedy zadbała o to, bym w Indiach nie musiał iść do dentysty. Od tamtej pory żadnemu innemu lekarzowi nie pozwalam dotykać moich zębów. Mój grymas na twarzy mówił wszystko, nie trzeba było odpowiadać. – Tylko nie mów, że to ta prawa, górna szóstka! – usłyszałem. Tak, to była ta szóstka. Ząb z historią, ratowany wielokrotnie. Taki, na który miałem uważać.

Jesień w Ladakhu

Dodane przez Radek - wt., 27/09/2016 - 20:51
Późne lato i jesień to doskonały czas na trekking w Ladakhu. Poziom wody w rzekach opada umożliwiając przejście niektórymi, niedostępnymi latem szlakami. Siła nurtu rzek słabnie, przez co woda oczyszcza się z roztopowej zawiesiny i zyskuje niesamowity, szmaragdowy kolor. Słońce świeci nieco słabiej, pod mniejszym kątem, podkreślając barwną, jesienną szatę roślinności. Turystów jest mniej, a ludność lokalna przestaje być zajęta pracami polowymi i ma więcej czasu na kontakt z przybyszami.

Pierwsze wrażenie było złe - Katmandu 11 miesięcy po

Dodane przez Radek - sob., 09/04/2016 - 19:49
Ruszyłem z lotniska około godziny 10 wieczorem. Jechałem taksą przez niemal puste ulice ciemnego miasta. Przejście w stronę Darbaru od strony New Road odbioru nie poprawiło — Pałac Królewski w ruinie podpierany desperacko drewnianymi żerdziami oraz bambusowymi i żelaznymi rusztowaniami. Ciemno i tu. Na Freak Street pusto, jeśli nie liczyć niemniej przygnębiającego widoku grupki obszarpanych, zaniedbanych chłopców, pewnie uzależnionych od kleju czy narkotyków, którzy są niestety stałą częścią społeczności Katmandu przynajmniej od kilku lat. Na szczęście w znanym mi od lat Annapurna Lodge zniszczeń nie widać, hostel przetrwał zeszłoroczne trzęsienie. Bezpiecznie można iść spać.