Blog

Sprzęt na trekkingu w Himalajach – zasilanie GPS-a z powerbanku

Submitted by Radek on Tue, 12/06/2016 - 22:26
Podczas trekkingów używam GPS-a firmy Garmin model eTrex Vista HCx'. Służy mi przede wszystkim do zapisywania tracków (śladów / ścieżek) i waypointów (punktów orientacyjnych na trasie), jest więc cały czas włączone podczas marszu – zwykle około 8h dziennie. Urządzenie zasilane jest dwiema bateriami typu AA. Może działać zasilane przez kabel USB (ma gniazdo USB Mini-B) i wówczas może działać bez baterii. Przy moim wykorzystaniu komplet 2 baterii starcza mniej więcej na 2 dni użycia, co na długich trekkingach w obszarach o ograniczonym dostępie do sklepów, a więc między innymi na wielu trekkingach w Himalajach, stanowi spory problem. Zwykle baterii paluszków nie da się kupić, a nawet jeśli, to są to często baterie kiepskiej jakości, na których GPS działa jeszcze krócej. Trzeba dźwigać więc spory ich zapas. Zużyte też często dźwigam, bo nie mam sumienia wyrzucać ich w miejscach, gdzie nie sposobów na ich właściwą utylizację nie mówiąc o recyklingu.

Zgubiona latarka i złamany ząb

Submitted by Radek on Fri, 09/30/2016 - 23:27
– Tak przyszedłeś, czy coś się stało? – spytała Magda, pani doktor stomatologii. Znamy się od kilkunastu lat, od mojej pierwszej, długiej podróży do Azji, kiedy zadbała o to, bym w Indiach nie musiał iść do dentysty. Od tamtej pory żadnemu innemu lekarzowi nie pozwalam dotykać moich zębów. Mój grymas na twarzy mówił wszystko, nie trzeba było odpowiadać. – Tylko nie mów, że to ta prawa, górna szóstka! – usłyszałem. Tak, to była ta szóstka. Ząb z historią, ratowany wielokrotnie. Taki, na który miałem uważać.

Jesień w Ladakhu

Submitted by Radek on Tue, 09/27/2016 - 20:51
Późne lato i jesień to doskonały czas na trekking w Ladakhu. Poziom wody w rzekach opada umożliwiając przejście niektórymi, niedostępnymi latem szlakami. Siła nurtu rzek słabnie, przez co woda oczyszcza się z roztopowej zawiesiny i zyskuje niesamowity, szmaragdowy kolor. Słońce świeci nieco słabiej, pod mniejszym kątem, podkreślając barwną, jesienną szatę roślinności. Turystów jest mniej, a ludność lokalna przestaje być zajęta pracami polowymi i ma więcej czasu na kontakt z przybyszami.

Pierwsze wrażenie było złe - Katmandu 11 miesięcy po

Submitted by Radek on Sat, 04/09/2016 - 19:49
Ruszyłem z lotniska około godziny 10 wieczorem. Jechałem taksą przez niemal puste ulice ciemnego miasta. Przejście w stronę Darbaru od strony New Road odbioru nie poprawiło — Pałac Królewski w ruinie podpierany desperacko drewnianymi żerdziami oraz bambusowymi i żelaznymi rusztowaniami. Ciemno i tu. Na Freak Street pusto, jeśli nie liczyć niemniej przygnębiającego widoku grupki obszarpanych, zaniedbanych chłopców, pewnie uzależnionych od kleju czy narkotyków, którzy są niestety stałą częścią społeczności Katmandu przynajmniej od kilku lat. Na szczęście w znanym mi od lat Annapurna Lodge zniszczeń nie widać, hostel przetrwał zeszłoroczne trzęsienie. Bezpiecznie można iść spać.

Mała rocznica - 5 lat pracy pilota

Submitted by Radek on Wed, 11/04/2015 - 12:19
Właśnie mija 5 lat mojej pracy pilota wycieczek. W tym czasie poprowadziłem:
  • 12 wyjazdów trekkingowych w Himalajach (w tym 6 trekkingów w Ladakhu);
  • 15 wycieczek przyrodniczych i fotograficznych po Islandii (część z nich obejmowała również Wyspy Owcze);
  • 17 trampingów po Indiach, Nepalu lub obu tych krajach;
  • autokarową wycieczkę do Norwegii;
  • kilkadziesiąt wycieczek szkolnych w różnych częściach Polski.

Pracowałem dla Exploruj.pl, Fokusa, Horyzontów, i Rainbow Tours.

Przemierzyłem niezliczoną ilość kilometrów: na pewno grubo ponad 1000 pieszo, wiele tysięcy autobusem, podobnie pociągiem, trudno

Ladakh 2016 - propozycje wyjazdów oraz refleksje po poprzednich sezonach

Submitted by Radek on Thu, 10/29/2015 - 18:20
W 2015 roku wraz z Exploruj.pl zrealizowaliśmy trzy wyjazdy trekkingowe do Ladakhu. Na przyszły rok zaplanowane są cztery wyprawy, o których przeczytać można w innym miejscu tej witryny. Przed mijającym właśnie sezonem tutaj, na tym blogu opublikowałem komentarz do programów, który odnosi się przede wszystkim do trudność poszczególnych wyjazdów. Komentarz ten jest aktualny - nasza propozycja na rok 2016 jest taka sama jak była w tym roku. Może być pomocny przy wyborze treku.

Ladakh jest z jednej strony trudnym regionem wędrówkowym, z drugiej daje fantastyczne możliwości dzikich treków ale i zetknięcia z ludnością kręgu kultury tybetańskiej i z buddyzmem tybetańskim w żywym wydaniu. Wszystko tu jest położone wysoko i bardzo wysoko co nakłada konieczność aklimatyzacji, ograniczona jest tu infrastruktura turystyczna więc wędrując biwakujemy, nie mamy dostępu do prysznica itd., wędrujemy na dużej wysokości, a więc trekking wymaga od nas dużego wysiłku. Zdarza się, że przez kilka dni nikogo nie spotykamy, widujemy sporo dzikich zwierząt, otoczeni jesteśmy morzem gór i bezkresną przestrzenią, kręcimy młynkami modlitewnymi, odwiedzamy niesamowicie usytuowane klasztory, spotykamy mnichów, podglądamy ludność przy pracach polowych, czasami odwiedzamy ich domy, kosztujemy ich potraw.

Zaskar czy Zanskar czyli odrobinę o nazwach geograficznych

Submitted by Radek on Tue, 10/27/2015 - 19:03
Opublikowany niedawno tekst Konrada Godlewskiego o odmianie nazw geograficznych przez przypadki (którego to przeczytanie gorąco polecam) skłonił mnie do napisania wreszcie kilku słów o stosowaniu obcych nazw geograficznych, co miałem zrobić już dawno.

Sprawa, która raz na jakiś czas do mnie wraca, wiąże się z zamieszaniem wokół zapisu nazwy Zaskar czy Zanskar odnoszącej się do rzeki, regionu i gór w Ladakhu, którym przecież od pewnego czasu się zajmuję. Mam wrażenie, że w polskim internecie oraz polskojęzycznych publikacjach jest trochę zamieszania odnośnie tego jak tę nazwę zapisywać. Zamieszania nie bez powodu.

Refleksja w Hardwarze w upalny, majowy wieczór

Submitted by Radek on Sun, 05/10/2015 - 21:24
Zobaczenie indyjskiej ulicy - zobaczenie, bo dogłębne jej poznanie jest zapewne dla przybysza niedostępne - zdaje mi się być ważne z punktu widzenia próby zrozumienia współczesnego świata. Brudnej, śmierdzącej, hałaśliwej, tłocznej. Ulicy, której chaos zdaje się wzmagać wraz z rosnącym potworem upału okresu poprzedzającego nadejście letniego monsunu. Ulicy bez miejsca na oddech, wypoczynek. Barwnej, żywej. Potwornie męczącej. Ważne, bo świat - a w każdym razie znaczna część jego mieszkańców - żyje tak jak ta ulica, a nie tak jak my w oazie o nazwie Europa. Tak, ale czy doświadczanie tego