Nimsdai Purja "Poza możliwe" - książka w moim przekładzie

Submitted by Radek on Sat, 10/16/2021 - 09:21

Kiedy Nirmal „Nimsdai” Purja stanął na wierzchołku Sziszapangmy, kończąc zdobywanie szczytów Korony Himalajów i Karakorum zaledwie nieco ponad sześć miesięcy po tym, jak zdobył pierwszą górę z czternastu, miałem krótką przerwę między dwiema wędrówkami pod Everest. Z perspektywy czasu, żałuję, że wtedy nie obserwowałem tego, co się wokół jego dokonania działo – wówczas jednak nie przykuło ono mojej uwagi.

W moich zainteresowaniach górami aspekty sportowe są gdzieś na marginesie, a jeśli interesuje mnie himalaizm i jego historia, to zawsze bliższe wydają mi się przejścia w stylu dokonań pana Kurtyki niż kolekcjonowanie, wyścigi i wielkie wyprawy. Dokonanie Nimsa zdawało się wtedy wspierać tezę, że takie rywalizacje mają ograniczony sens.

Nims ponownie pojawił się w centrum zainteresowania mediów – nie tylko tych górskich – na początku tego roku. 16 stycznia 2021 roku, wraz z dziewięcioma innymi Nepalczykami, stanął na wierzchołku K2, dokonując historycznego, pierwszego wejścia na ten szczyt zimą. To wydarzenie domknęło rozdział himalaizmu rozpoczęty 42 lata wcześniej zdobyciem zimą Everestu. Podczas ataku szczytowego Nimdsai kierował grupą himalaistów złożoną z członków trzech wypraw, które połączyły siły, by wspólnie osiągnąć cel. Kilkanaście metrów poniżej wierzchołka, idący na przedzie zatrzymali się i zaczekali na wolniejszych kolegów, by do najwyższego punktu dotrzeć wspólnie, śpiewając hymn Nepalu.

Tym razem osiągnięcie Nimsa bacznie obserwowałem, a nagranie z momentu wspólnego pokonywania przez zespół ostatnich kilkudziesięciu metrów wywołała moje silne wzruszenie. Ogromną radość z tego, że symbolicznego domknięcia ostatniego rozdziału zdobywania najwyższych gór świata zimą dokonali właśnie Nepalczycy i podziw dla stylu: wspólnie, w zespole, który razem pracował na sukces. Jak Tenzing Norgay i Edmund Hillary, którzy nigdy nie wyjawili, kto z nich stanął pierwszy na wierzchołku. Nims napisał:

Brat obok brata, ramię przy ramieniu – weszliśmy na wierzchołek wspólnie, śpiewając hymn narodowy Nepalu. Wcześniej, jakieś dziesięć metrów przed szczytem, wszyscy zatrzymaliśmy się, by zgrupować się i wspólnie, zespołowo postawić ostatnie kroki, przypieczętowując to historyczne osiągnięcie pierwszej zimowej wspinaczki na K2. (Źródło: wstawiony poniżej post z profilu Nimsa na Instagramie, opublikowany w dniu 24 stycznia 2021 roku. Cytowane teksty w moim przekładzie.)

Mieszkańcy Himalajów, Szerpowie, od pierwszych prób zdobycia Everestu pracowali na sukcesy kolejnych wypraw, pozostając często w cieniu. – Nie tylko na wielkich wyprawach zresztą, bo i na wielu trekkingach niejeden sukces nie miałby miejsca, a wiele marzeń by się pewnie nie ziściło, gdyby nie praca tysięcy Nepalczyków, którzy, nawet jeśli nie niosą przybyszowi plecaka ze śpiworem, to zaopatrują schroniska, czy przygotowują szlaki.

Ten sposób pokonania ostatnich metrów, choć imponujący, wydał mi się jednak bardzo naturalny – ludzki, partnerski i w jakimś sensie nepalski czy może himalajski. Przez to, w pewnym sensie nie był dla mnie bardzo zaskakujący. Nims napisał dalej:

Bez osobistych celów, żadnych osobistych pragnień – tylko solidarność i wspólna wizja połączonych sił Nepalskiej Drużyny: Team Nepal. Wielka duma ze wszystkich członków zespołu, z tego, że osiągnęli to dla Nepalu i dla ludzkości: zmagając się z trudnościami, bezinteresownym wysiłkiem, a co najważniejsze w JEDNOŚCI, udowadniając, że Nie ma nic Niemożliwego – Nothing is Impossible! Jesteśmy zaszczyceni, że możemy dzielić się tą chwilą ze społecznościami na całym świecie.

Imponująca była motywacja i przesłanie. W tym samym swoim poście Nirmal Purja napisał:

Globalne ocieplenie i wszelkie przejawy (dod. tłum.) zmian klimatu należą do największych wyzwań, przed którymi stoi dziś świat. Ludzkość musi zjednoczyć się, by zmierzyć się z nadchodzącym, najgroźniejszym kryzysem epoki. Działając wspólnie, wszystko możemy uczynić możliwym – we can make anything possible!

Mniej więcej w tamtym czasie zaproponowano mi, bym przetłumaczył książkę Nimsa „Beyond Possible”, która ukazała się w Anglii jesienią, kilka miesięcy przed jego zimowym wejściem na K2 i dotyczy pokonania przez niego 14 szczytów Korony Himalajów i Karakorum w czasie poniżej 7 miesięcy – w przedsięwzięciu, które nazwał Project Possible. Lepszej okazji do spotkania z Nimsem i jego historią mieć nie mogłem. Wkrótce zabrałem się do pracy, a efekt jej – a przede wszystkim pracy autora – wyczytać można z polskiej edycji książki wydanej przez wydawnictwo Bezdroża: „Poza możliwe. Jeden żołnierz, czternaście szczytów – moje życie w strefie śmierci” (dostępna również jako ebook i audiobook).

Wśród 40 himalaistów, którzy do momentu rozpoczęcia projektu przez Nimsa zdobyli wszystkie ośmiotysięczniki, w najkrótszym czasie zrobił to Koreańczyk Kim Chang-ho, któremu zajęło to siedem lat i dziesięć miesięcy. Jerzemu Kukuczce potrzeba było na to nieznacznie więcej czasu.

Z tej perspektywy założenie autora, by wspiąć się na wszystkie góry Korony w ciągu 7 miesięcy, wydaje się szaleństwem. W miarę jednak jak poznajemy Nimsa, jego wcześniejsze dokonania, sposób, w jaki się motywuje, jak pracuje, trenuje, jak od dzieciństwa buduje niebywałą wydolność organizmu, zaczynamy dostrzegać, że wyznaczenie przez niego takiego celu nie było wariacką fantazją wybujałej ambicji. Nirmal wie, co robi. I co może ważniejsze: wie po co. I tak jak w przypadku wejścia na K2 w szerokiej perspektywie być może najważniejsze jest przesłanie, tak w przypadku Projektu Possible być może najważniejsze są motywacja, cele wokół samego wyczynu i przykład.

To nie jest tylko kolejna opowieść o górskich dokonaniach na granicy możliwości. To książka o motywacji, z której czerpać może każdy z nas. Historia, która każe ci wstać i tu i teraz robić brzuszki, pompki i przysiady i nie odpuszczać, albo myśleć odważnie o marzeniach i celach, które wydawały się zbyt śmiałe, by je definiować.

To też opowieść o człowieku, który ryzykuje swoje plany i marzenia, by zaangażować się w akcję ratunkową w ekstremalnie trudnych warunkach, w sytuacji, gdy inni zostawili poszkodowanego, czy poszkodowanych. To przygoda z osobą pełną szacunku dla środowiska, a także szacunku, uznania i wsparcia dla swoich towarzyszy. To wreszcie bardzo osobiste spotkanie z dojrzałym, odważnym człowiekiem, a także kompanem i szefem – liderem, którego chciałoby się mieć i od którego bardzo wiele można się nauczyć – w wielu aspektach.

Wszystko zebrane jest w wartką opowieść, w której dochodząc do końca rozdziału, chcesz natychmiast czytać następny, a przerywając, nie możesz doczekać się, kiedy wrócisz do lektury.

Nirmal – Nims, Nimsdai – Purja, człowiek ekstremalnych dokonań, przekraczający granice tego, co wydaje się możliwe, daje przykład i dzieli się sobą, dając szanse korzystania z jego doświadczeń i jego drogi niezależnie od tego, czym się zajmujemy i ile mamy lat. Nims motywuje, ośmiela i redefiniuje to, co możliwe.

Dzięki, Nimsdai! धन्यवाद!


Jeśli jeszcze tego nie robicie, śledźcie kanały społecznościowe Nimsa na Instagramie i na FaceBooku, a także zaglądajcie na jego stronę www.nimsdai.com.
Tych, którzy znają język angielski, zachęcam do posłuchania wywiadów z Nimsem, np. tego i tego.


Dziękuję Zespołowi Bezdroży za współpracę przy tej książce, a w szczególności redaktorowi prowadzącemu Jackowi Włodarczykowi i redaktorowi Arturowi Figarskiemu za cenne uwagi i wspólną pracę.


Fragment książki można przeczytać na stronie Onet.pl. Obszerna część dostępna jest też do posłuchania – czyta Roch Siemianowski: