aktualności

Dodane przez Radek - czw., 07/06/2018 - 12:48

7 czerwca 2018 Polska olimpijka o naszym ostatnim treku pod Everest
W grupie, której miałem przyjemność przewodniczyć podczas naszego ostatniego, wiosennego trekkingu pod Everest, były dwie medalistki Igrzysk Olimpijskich: Luiza Złotkowska i Natalia Czerwonka. Po powrocie Luiza udzieliła wywiadu, w którym opowiedziała o swoim spotkaniu z Himalajami. Szczególnie bliskie wydają mi się fragmenty o odpoczynku mentalnym. Jest też o tym, że wędrowanie po górach wysokich to duży wysiłek nawet dla świetnie przygotowanych kondycyjnie osób. Polecam przeczytanie tego wywiadu – "Adrenalina i... wypoczynek mentalny – Luiza Złotkowska opowiada o Himalajach".

2 czerwca 2018 Wrześniowy trekking w Ladakhu jest potwierdzony
Szlak trekkingowy, na który ruszamy we wrześniu, podczas naszego wyjazdu trekkingowego do Ladakhu pt. "Samsara", bez wątpienia należy do najpiękniejszych jakie przeszedłem. Wyjazd jest potwierdzony. Dla pierwszej części grupy udało się kupić bilety lotnicze w dobrej cenie – jest jeszcze sporo czasu, więc zapewne dobre połączenia da się jeszcze znaleźć. Można dołączyć do grupy. Ruszamy 8 września. Szczegóły na stronie Exploruj.pl. Zapraszamy!

Nie można wyświetlić zdjęcia: samsara-2018_fot_R-Kucharski.jpg

Gokyo Ri i Rendźo La, czyli trzy razy 5000m w Khumbu pod Everestem

Dodane przez Radek - pt., 08/12/2017 - 15:51
W ostatni weekend wróciłem z Nepalu, gdzie prowadziłem trekking w Rejonie Everestu. Tym razem nie była to wędrówka głównym szlakiem w okolice Bazy EBC i na szczyt Kala Pattar, a nowa propozycja mojego autorstwa. Cieszę się, że zebrali się chętni na ten wyjazd i że udało się ten pomysł zrealizować – wyjazd dowodzi, że założenia, które przyjąłem przy jego przygotowaniu, są słuszne.

Dlaczego Langtang?

Dodane przez Radek - pt., 08/09/2017 - 08:47
Od dawna chciałem jechać do Langtangu. Pewnie m.in. dlatego, że to jeden z tych rejonów Himalajów Nepalu, w którym nie leży żaden z ośmiotysięczników. To zdawało się obiecywać nieco mniej turystów, a zatem spokojniejsze obcowanie z dziką przyrodą i szansę na bliższe spotkania z lokalną ludnością. Miałem jechać na przełomie kwietnia i maja 2015 – między trekiem, który prowadziłem w Rejonie Everestu, a wędrówką, którą miałem zaplanowaną na późniejszą wiosnę, w Ladakhu. Trzęsienie ziemi 25 kwietnia, które przeżyłem w Katmandu, pokrzyżowało te plany.

Transport na himalajskich szlakach trekkingowych czyli trochę o nepalskich tragarzach

Dodane przez Radek - sob., 10/12/2016 - 11:57
Pamiętam pewnego tragarza, którego spotkałem podczas mojego pierwszego treku w Himalajach, w 2000 roku. Niósł elementy słupa – prawdopodobnie do budowy linii energetycznej. Metalowe, zapewne bardzo ciężkie rury o średnicy pewnie z 10 cm, długie na około 1,5 m. Dźwigał 3 albo 4. Były ułożone poziomo w bambusowej konstrukcji na plecach. Większość ciężaru całego ładunku spoczywała na czole mężczyzny, przenoszona tam za pośrednictwem sznurków i paska z polipropylenu. Mijałem go na stromym podejściu, na wąskiej, nieco błotnistej ścieżce, w lesie. Pamiętam, że na nogach miał klapki, jak większość tragarzy. Szedł bokiem – inaczej zawadzałby rurami o drzewa.

Sprzęt na trekkingu w Himalajach – zasilanie GPS-a z powerbanku

Dodane przez Radek - wt., 06/12/2016 - 22:26
Podczas trekkingów używam GPS-a firmy Garmin model eTrex Vista HCx'. Służy mi przede wszystkim do zapisywania tracków (śladów / ścieżek) i waypointów (punktów orientacyjnych na trasie), jest więc cały czas włączone podczas marszu – zwykle około 8h dziennie. Urządzenie zasilane jest dwiema bateriami typu AA. Może działać zasilane przez kabel USB (ma gniazdo USB Mini-B) i wówczas może działać bez baterii. Przy moim wykorzystaniu komplet 2 baterii starcza mniej więcej na 2 dni użycia, co na długich trekkingach w obszarach o ograniczonym dostępie do sklepów, a więc między innymi na wielu trekkingach w Himalajach, stanowi spory problem. Zwykle baterii paluszków nie da się kupić, a nawet jeśli, to są to często baterie kiepskiej jakości, na których GPS działa jeszcze krócej. Trzeba dźwigać więc spory ich zapas. Zużyte też często dźwigam, bo nie mam sumienia wyrzucać ich w miejscach, gdzie nie sposobów na ich właściwą utylizację nie mówiąc o recyklingu.